niedziela, 1 stycznia 2017

It was a great year - my year - 2016

No to tak,
witam Was w pierwszym poście w tym roku. Już na wstępie chciałabym powiedzieć, że 2016 był wspaniałym rokiem. Zwłaszcza jego druga połowa. Zapowiada się długi post, biorąc pod uwagę, że dużo się działo, a chociaż pokrótce chciałabym Wam o wszystkim opowiedzieć.
Od stycznia aż po grudzień. 366 dni wydaje mi się , że wykorzystanych w przynajmniej 98%. Niektóre nawet w 100% albo i więcej!
Cieszę się, że po niesamowitym 2015, przyszedł świetny 2016. Tak więc, niech 2017 będzie jeszcze leszy!
Zapraszam do rozwinięcia postu ;)


2016 rok odznacza się dla mnie bardzo pozytywnie pod wieloma względami. Po poprzednim roku byłam strasznie zaciekawiona tym, co przydarzy się w kolejnym. Obecny zaś okazał się, hmm, przewrotny? Patrząc z perspektywy pierwszej połowy na drugą, mogę zauważyć ogromny progres.
Wszelkie "moje" zmiany zaczęły się już  w ubiegłym, jednak dopiero teraz przyniosły zamierzony efekt.
Wiecie co przeraża najbardziej? Że dopiero był początek, a już jest koniec. Nie wiem, kiedy to minęło, ale przeszło zdecydowanie za szybko i to mnie trochę boli :(
Przede wszystkim jednak, cieszę się, że wszystko, co się działo, wpłynęło na moją korzyść - nawet te przykre sytuacje. 

Styczeń - nowy rok, nowa lista celi, które każdy z nas i tak odpuszcza sobie po kilku tygodniach. Typowe. W tym miesiącu miałam okazję spotkać moją idolkę Cande, a co ważniejsze byłam tam  razem z przyjaciółkami.

Luty - wzięłam udział w swoim pierwszym kursie fotograficznym i zaraz po nim oficjalnie zaczęłam ferie, które spędziłam m.in, na nartach w Zakopanem. Nie obeszło się oczywiście bez wyjazdów do Krakowa. W tym miesiącu zmieniłam też fryzurę i zupełnie tego nie żałuję.
Aaa, jednym z ważniejszych jest też dzień, w którym po raz pierwszy spotkałam się z moją IBF. Już od tego momentu czułyśmy się, jakbyśmy się znały od lat, mimo że to był nasz pierwszy raz.

Marzec - nowy rok - nowe doświadczenia. Pewnego dnia dowiaduję się, że potrafię zachować zimną krew i uratować komuś życie.
Innego dnia świetnie bawię się z przyjaciółką na Young Stars Festiwal w Rzeszowie.
Co śmieszne, w kolejnych okazuje się, na kogo rzeczywiście mogę liczyć, a kto jest fałszywy. Ironia losu - większość osób, które potencjalnie uwielbiałam, zawiodły mnie. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. W tych samych dniach przekonałam się, że mam wokół siebie kilkoro zaufanych osób i to właśnie te osoby są ze mną aż do dzisiaj i mam nadzieję, że będą dalej. Do reszty sprawiedliwość wróci. Prędzej, czy później.
Przychodzi Wielkanoc i dużo wolnego - piszę swoją pierwszą piosenkę po hiszpańsku.

Kwiecień - zaczynają się próby do przeglądu. Nie miałam problemu z wyborem piosenki - od razu wiedziałam, co w tym roku chcę pokazać.
Potem przyszedł czas na testy gimnazjalne, które jak szybko się zaczęły, tak jeszcze szybciej skończyły.

Maj - zaczyna się robić ciepło, co  wiąże się w częstymi wycieczkami rowerowymi i zawodami lekkoatletycznymi. Mistrzostwo w rzucie oszczepem ^^
Jadę z przyjaciółkami na spotkanie z Rafałem Jonkiszem, a już dwa tygodnie później wyruszamy razem w Eurotrip do Holandii, Anglii i Szkocji. Chyba nigdy nigdy nie zapomnimy przygód z promu albo hotelu w Birmingham, tak samo jak zakupy na Oxford Street lub śpiewanie w Glasgow i tych wszystkich wspaniałych chwil z przyjaciółmi.

Czerwiec - to ten cudny miesiąc, w którym już prawie nie było mnie w szkole. Nie opuszczałam jedynie prób i przeglądu, w którym zajęłam drugie miejsce z piosenką, która wiele dla mnie znaczy.
Potem bal na zakończenie szkoły, który też był świetny.
Nadszedł ten piękny dzień, w którym już na zawsze opuściłam gimnazjalne mury. Por fin. Nie będzie więcej patrzenia na te cudne fałszywe twarze  i chodzenia, bo muszę. Au revoir kochani!
  WAKACJE

Lipiec - pierwszy dzień spędziłyśmy z przyjaciółkami na premierze filmu, na który tak długo czekałyśmy i oficjalnie przyznaję - najlepszy jaki kiedykolwiek oglądałam.
Piękna pogoda, mnóstwo spotkań, wyjazdów, sesji, spacerów, nagrań.
Dostaję się do wymarzonej szkoły i klasy. Zamawiam wrotki i od pierwszego założenia czuję się w nich na tyle dobrze, że wyruszam z koleżankami na dość długą wycieczkę 😅😅😅
Aa, no i przecież nie mogę zapomnieć o ŚDM.

Sierpień - mój ulubiony wycieczkowy miesiąc; jedziemy do Krynicy Zdroju, a następnie na dłuższe wczasy do Krynicy Morskiej. W tym roku pogoda była naprawdę dobra, bo cały czas świeciło słońce. Najlepiej wspominam wyjazd na Hel i ogólnie cały Półwysep Helski.  
Mija też rok od najlepszego koncertu w moim życiu oraz pierwszy raz spotykam się z nową klasą.

Wrzesień - powrót do szkoły, a w rzeczywistości to pierwsze lekcje w nowej i okazały się być lepsze niż myślałam, a po wspaniałych 3 latach w gimnazjum naprawdę się bałam. Poznałam tyyyle świetnych ludzi, w tym nowych przyjaciół, a naprawdę są to ludzie, jakich potrzebowałam. Teraz dumnie mogę powiedzieć, że uwielbiam naszą klasę.
Ten moment, gdy przez jeden dzień jesteś hinduską 🌠 ♦

Październik - moje urodziny 🎉 Spędzam je z przyjaciółkami i są to najlepsze urodziny, jakie miałam.
Wycieczka do Warszawy i nocne śpiewanie w autobusie; tydzień później Kraków.
W tym miesiącu pracowaliśmy też ze znajomymi nad teledyskiem i to chyba jedno z najlepszych wspomnień tego roku.
Zaczynają się wyjścia na lodowisko, co uwielbiam.

Listopad - czas mija tak szybko, dopiero był początek roku, a teraz zostało już tylko dwa miesiące. Tak samo szybko przeleciały mi 3 lata odkąd postanowiłam założyć tego bloga i publikować tu to, co mnie cieszy. To były
3 wspaniałe lata i niech kolejne też takie będą.

Coś nowego? Tak. Wiktoria zaczyna uczyć się włoskiego. Wciąż jej mało
Grudzień - mawiają, że grudzień to taki magiczny czas... I to prawda! Dużo się zmieniło w moim życiu.
Ten miesiąc był szalony - zupełnie jak Mikołajkowy Recital, który organizowaliśmy; kilka dni później razem z koleżanką pojechałyśmy na świąteczne ciężarówki Coca- Coli.
Po niemal półtora roku udaje mi się napisać piosenkę, która ma w sobie wszystko, co chciałam, żeby miała. Nazywa się Till I Die i jest chyba najlepszą, jaką mam w swoim zbiorze.
Jednego dnia jedziemy do teatru do Krakowa na sztukę Mayday, którą szczerze Wam polecam, bo jest świetna. Naprawdę można się pośmiać :D
Potem przychodzi czas na wigilię klasową, którą będę dobrze wspominać, bo w końcu była taka, hmm, wymarzona? Wszystko było takie szczere i to takie fajne, że po ledwo 4 miesiącach czujemy się jak rodzina.
Potem Boże Narodzenie, wigilia w domu, odwiedziny u rodziny. Równie magiczny czas, a po nim wony tydzień spędzony w towarzystwie przyjaciół.
I wreszcie nadszedł Sylwester, którego spędziłam z najlepszymi i bawiłam się wspaniale.

Wow, kiedy to minęło? Jest dużo rzeczy, których nie opisuję wyżej, ale są dla mnie bardzo ważne, może i nawet ważniejsze od tych opisanych. Dużo się zmieniło, ja się zmieniłam. Poznałam wspaniałych ludzi  i dużo razem przeżyliśmy. Dużo osób też straciłam, ale to akurat wielki plus, bo nie potrzebuję ich do szczęścia.
Mnóstwo przygód, wycieczek, spontanicznych wydarzeń, które okazały się być moimi najlepszymi wspomnieniami.
Oglądnęłam też mega dużo świetnych seriali, telenoweli, filmów, zrobiłam setki zdjęć, przesłuchałam milion piosenek, które towarzyszą mi nawet, gdy piszę tę notkę. Tyyle przeczytanych książek.
Życie towarzyskie, szkolne i to zamknięte w moich fioletowych sześciu metrach kwadratowych - każde z nich było na tyle dobre, że nie wyobrażam sobie, żeby go nie było.
Wszystkie wydarzenia, te lepsze i gorsze, sprawiły, że jestem silniejsza, odważniejsza, pewniejsza i bardziej otwarta. Przyjaciółki mówią: "Wika, ty teraz możesz wszystko" - i wcale nie kłamią. Chyba ludzie, których poznałam po tych wszystkich złych przeżyciach pozwolili mi wrócić do siebie i odnaleźć swoją drugą część - tą silną i odważną.
Ten rok jest zdecydowanie kolejnym najlepszym. Już brakuje mi słów i nie ma jednego, jakim określiłabym minione 366 dni. Cieszę się, że wszystko zaczęło się układać ♥



Na sam koniec życzę Wam, aby 2017 był jeszcze lepszy od 2016, żeby spełniły się wasze marzenia, żebyście przeżyli mnóstwo niezapomnianych chwil i żebyście wykorzystywali każdy dzień w 100%.
Bez ryzyka nie ma zabawy, więc nie ograniczajcie się i bawcie tak dobrze, jak tylko chcecie z osobami, które lubią Was za to, kim jesteście, a nie za to, ile macie w portfelu.
Szczęśliwego nowego roku kochani! ♥♥♥
                                                                                          




7 komentarzy:

  1. Dziękuję! <3
    oby ten rok był lepszy jeszcze lepszy!
    Pozdrawiam!:)

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten rok był ewidentnie bardzo cudownym i pełnym niespodzianek rokiem. Piękne zdjęcia, jeszcze lepsze wspomnienia, a i tak życzę Ci, aby ten był wykorzystany jeszcze lepiej ( o ile się da jeszcze lepiej go wykorzystać).
    Naprawdę ciekawy blog, będę zaglądać tutaj często ! :)
    https://zaczytanaaax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana , 2016 był moim najlepszym rokiem i wiem, ze 2017 będzie jeszcze lepszy. życzę ci tego samego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne podsumowanie. Życzę ci świetnego 2017 :3

    obserwuje tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe podsumowanie :)

    obserwuję <3
    http://kiciaxe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna dziewczyna z Ciebie, widać że włożyłaś sporo pracy i serca w to co piszesz i bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że 2017 przebiega jeszcze lepiej. Wpadłem tutaj, bo wyczytałem twój komentarz na moim blogu i jakoś mnie zaciekawiło.

    Pozdrawiam Pasjonat Życia

    OdpowiedzUsuń
  7. Pracowity rok, a jak z tym?
    IBF? U mnie takie spotkanie z tamtego na ten rok skończyło się fatalnie, czego Tobie nie życzę.
    Włoski? Piękny język, ale wolę francuski. <3

    http://screatlieve.blogspot.com/
    http://www.youtube.com/channel/UCm7LqzOKE4utpvCnaJcyzag

    OdpowiedzUsuń

~każdy komentarz jest dla mnie motywujący
~obserwacja za obserwację
~odwiedzę waszego bloga jeśli zostawicie link