poniedziałek, 27 czerwca 2016

[ trip ] Anglia, Szkocja i Holandia

Po długiej nie obecności związanej z kompletnym brakiem czasu z mojej strony, za którą baaardzo Was przepraszam, wracam. Niestety, egzaminy gimnazjalne, zakończenie roku szkolnego i inne ważne wydarzenia nie pozwoliły mi konkretnie zająć się blogiem. Mimo to, wielokrotnie zasiadałam, by skończyć notkę, jednak nie wyrobiłam się, a koniecznie muszę dodać tą, którą właśnie tworzę. Tamta trafi za to do podsumowania roku.
Kilka dni temu wróciłam do domu z niesamowitej podróży, o której kiedyś wspominałam. Mianowicie, zwiedziłam Holandię, Szkocję i Anglię. Wycieczka była wspaniała i wiążę z nią najlepsze wspomnienia, ale wszystkiego ze szczegółami dowiecie się w rozwinięciu posta, na którego serdecznie Was zapraszam.
Zaczynajmy!




Cała wycieczka była dla mnie ogromnym przeżyciem, bo mimo że często podróżuję, pierwszy raz wyjechałam za granicę. Bardzo mi się podobało i zdecydowanie to najlepsza wycieczka, na jakiej byłam. Przez cały tydzień miałam przy sobie 3 niezastąpione osoby, z którymi świetnie się bawiłam.
Przejdę do tego, co działo się na wycieczce. Opiszę każdy dzień po kolei, a na końcu podzielę się z Wami zdjęciami. Jest ich dużo ☻

Wyjechaliśmy w niedzielę po południu. Od samego początku w autokarze panowała świetna atmosfera. Staraliśmy się zintegrować i dobrze nam to wychodziło. Nie obeszło się bez kilku przystanków, a koło 1 w nocy przekroczyliśmy polską granicę. Mieliśmy iść spać, jednak ja i sen w autokarze to równanie bez wyniku. Zatem, spędziłam dwie godziny z MP4; potem jedynie na pół godziny udało mi się zamknąć oczy i, wisząc głową w dół, na chwilę zasnąć.
Nici jednak z porządnego odpoczynku.
Poniedziałek. Już od 5 rano, a byliśmy wciąż w Niemczech, czytałam książkę.
Dwie godziny później przekroczyliśmy granicę z Holandią, co wiązało się z postojem. Mieliśmy się "ogarnąć" i zjeść lekkie śniadanie. Z racji niewyspania i pomieszania języków, rozmawiając z kasjerką na stacji, zaczęłam po angielsku, a skończyłam po hiszpańsku ☻
Minęło trochę czasu i znaleźliśmy się u stóp naszego pierwszego celu. Wysiedliśmy w Hadze, politycznej stolicy Holandii. Od razu zachwyciłam się tym miastem. Piękne budowle, różniące się strukturą od polskich, potencjalny spokój, mnóstwo ludzi na rowerach. Spacerowaliśmy i zatrzymywaliśmy się, aby porobić zdjęcia. Oczywiście, nie przepuściłam okazji.
Następnie udaliśmy się do muzeum Mauritshuis, gdzie zobaczyliśmy piękne obrazy, a m.in. słynną "Dziewczynę z perłą". Potem wróciliśmy do centrum, gdzie mieliśmy trochę czasu wolnego, spędzonego w McDonald's, a wreszcie zachwycając się pięknem Holandii i tamtejszą kulturą.
Po południu wróciliśmy do autokaru i pojechaliśmy do Amsterdamu, skąd mieliśmy płynąć promem. Cała odprawa minęła całkiem dobrze. Z lekkimi emocjami weszliśmy na prom. Odnaleźliśmy swoje kajuty. Byłam razem z Madzią i Paulą, które już kiedyś mogliście poznać oraz naszą nową koleżanką z pierwszej klasy, Kingą. Ogólnie mówiąc, pomieszczenie było... malutkie. Cztery "łóżka", jedno gniazdko na cztery osoby, łazienka. A byłyśmy przygotowane na przygodę rodem z "Nie ma to jak statek". Ogarnęliśmy się i poszliśmy na spacer po promie, przy okazji poznając nieco nachalnych Anglików. Znaleźliśmy piętro z wifi, gdzie spędziliśmy większość czasu. Udaliśmy się również do sklepu i na kolację, która była obłędna. Ponad 20 metrów szwedzkiego stołu, do wyboru- do koloru. Wspaniałe jedzenie, a desery tak cudowne, że brakuje słów.
Niektórzy, niestety, nie mogli spróbować tych delicji, gdyż dopadła ich choroba morska. Zamknęli się w pokojach i prawie z nich nie wychodzili.
Nadszedł czas na nasz sen. Osobiście budziłam się z 5 razy i tylko odliczałam czas do 6 rano, do pobudki. W pewnym momencie naszego rejsu zaczęło bardzo "bujać". Utrzymanie równowagi graniczyło z cudem.
Wtorek. Śniadanie, mimo że było wspaniałe, skończyło się dla mnie jedynie sokiem pomarańczowym. Minęło trochę czasu i zaczęliśmy przygotowywać się do opuszczenia promu. Wszyscy skatowani czekali z niecierpliwością.
Nadszedł piękny czas, gdzie stanęliśmy na lądzie, w porcie w Newcastle. Udaliśmy się jednak w kierunku naszego kolejnego celu, zatrzymując się przy okazji w Jedburgu, który jest bardzo przyjemnym miasteczkiem.
Byłam pod wrażeniem widoku pięknych, szkockich wzgórz, na których beztrosko pasły się owieczki.
W końcu dojechaliśmy do Edynburga. Od razu zakochałam się w tym mieście. Cudowny zamek na wzgórzu, z którego rozpościera się widok na morze i zatokę, sama budowla też nie zawiodła mnie. W mieście mnóstwo ludzi i nawet pogoda jest słoneczna.
Podczas czasu wolnego nie obeszło się bez zdjęć, pamiątek, chwili odpoczynku i odwiedzin Subway, gdzie obsługiwali nas Polacy.
Potem udaliśmy się do naszego autokaru i pojechaliśmy do Glasgow, gdzie mieliśmy spać. Odstawiliśmy bagaże i poszliśmy na kolację do restauracji. Spróbowaliśmy popularnego brytyjskiego dania i zjedliśmy wspaniały deser.
Po kolacji  całą grupą spacerowaliśmy po mieście, które jest po prostu magiczne. Tętni życiem, jak i zarazem jest spokojne. Cały czas rozmawialiśmy, robiliśmy zdjęcia, śmialiśmy się, śpiewaliśmy. Do hotelu wróciliśmy ok. 23.
Środa. Zaraz po śniadaniu opuściliśmy hotel. Jako, że był Dzień Dziecka, w ramach prezentu zapowiedziano nam, że cisza nocna zacznie się dopiero o północy. ☺
Jechaliśmy do naszego następnego celu, jakim był Liverpool.
Opuszczamy Szkocję, przybywamy do Anglii.

Na miejscu znowu zachwyciła nas piękna pogoda. Poszliśmy do muzeum Beatlesów, które mega mi się podobało. Mnóstwo pamiątek po te niezwykłej czwórce, różne gitary. Bardzo klimatyczne i warte zwiedzenia.
Kontynuowaliśmy naszą wycieczkę, udając się do największej katedry anglikańskiej.
Naprawdę monumentalna budowla. Podzieliliśmy się na grupy, każda ze swoim przewodnikiem, i zwiedzaliśmy. Nasz przewodnik mówił oczywiście po angielsku, jednak dla nas nie był to problem. Mężczyzna opowiadał bardzo ciekawie i pokazał nam katedrę od innej strony. Naprawdę zdziwilibyście się, gdybyście widzieli nas leżących na podłodze w samym środku kościoła.
Po zwiedzaniu kontynuowaliśmy spacer po Liverpoolu. Dostaliśmy czas wolny, co skończyło się na zakupach w Primarku. Chyba każdej z nas przydał się taki shopping.
Następnie czekała na nas kolacja w jednej z restauracji, a zaraz po niej przejazd na nocleg do Birmingham, czyli miejsca, gdzie dużo się działo.
Hotel był jednym z lepszych podczas wycieczki, mimo że każdy był bardzo dobry. Z okna rozpościerał się piękny widok na miasto. Zrobiłyśmy przegląd zakupów, zadzwoniłyśmy do znajomych, a potem trochę popakowałyśmy się. Dzisiaj nasza cisza nocna zaczyna się dopiero o północy, więc miałyśmy jeszcze trochę czasu, a potem nastawiłyśmy budzik na 5.30.
Czwartek. Z samego rana, albo przynajmniej tak się nam wydawało, głośno zadzwonił telefon. Paulina wstała, by go wyciszyć, jednak to, co zobaczyła, zerwało nas na równe nogi w ciągu ułamka sekundy. Zacznę od spraw organizacyjnych:
♦ o 6.20 miało być śniadanie, a 40 minut później wyjazd ♦
Zszokowana mówi, że jest 7.00. Zaczęłyśmy się szybko ubierać, pakować; wrzucałyśmy przypadkowe rzeczy do plecaków, byleby tylko zabrać wszystko. Przyszły nasze koleżanki i pomogły nam, a jedna poszła zrobić śniadanie. W 30 sekund byłyśmy gotowe do wyjścia. Pobiłyśmy wszelkie rekordy w porannym "ogarnianiu się". Zbiegłyśmy na dół na śniadanie, które ostatecznie kończyłyśmy w autobusie. Mimo wszystko, prawie w ogóle nie opóźniłyśmy wyjazdu. Zrobiły to inne osoby. Cała ta sytuacja była bardzo komiczna i jakby ktoś to nagrał, to to nasze potencjalne "30 sekund" miałoby swój dowód.
Tym razem droga minęła szybciej niż poprzednie. Londyn przywitał nas chmurami i lekkim wiatrem; na szczęście nie padało. Poszliśmy pod Big Ben. Zrobiliśmy zdjęcia i poszliśmy dalej, przez jeden ze słynnych parków, aż pod Buckingham Palace. Tysiące ludzi zebrało się, aby podziwiać zmianę warty. Następnie i my podeszliśmy bliżej, by zrobić zdjęcia. Przyłączyli się do nas sympatyczni Anglicy, a całą sytuację uwieczniliśmy na jednej z wielu fotografii.
Wracaliśmy parkiem, kierując się pod dom gwardzistów, a następnie na Downing Street i pod London Eye. Niestety, nie mogliśmy z niego korzystać :(
Poszliśmy na Trafalgar Square, gdzie zobaczyliśmy kolumnę Nelsona i weszliśmy do National Gallery, gdzie obejrzeliśmy kolekcję obrazów.
Potem spacerowaliśmy przez klimatyczną, oryginalną i urokliwą dzielnicę China  Town, Soho, Piccadilly Circus i Leicester Square.
Kolejnym punktem dzisiejszego dnia były zakupy na Oxford Street, które zrobiłyśmy w Primarku. Wybrałam cały koszyk świetnych rzeczy, z których jestem zadowolona. Potem trochę czasu na pamiątki i pojechaliśmy na kolację, Przy naszym stole było bardzo wesoło, a śmiechu nie było końca.
Pojechaliśmy do naszego hotelu. Z początku nie byliśmy przekonani, ale ostatecznie naprawdę spodobało nam się tam. Byliśmy bardzo zmęczeni, ale i tak nie obeszło się bez mierzenia zakupionych ubrań i rozmów z naszym kolegą, Dawidem,  do północy.
Piątek. Nastał nasz ostatni dzień w angielskiej stolicy. Po wspaniałym śniadaniu wyruszyliśmy do Greenwich. Bardzo spodobała mi się panorama miasta z perspektywy tego miejsca. Zwiedziliśmy obserwatorium i zrobiliśmy zdjęcia na południku 0.
Potem poszliśmy do Maritime Museum, a następnie odbyliśmy rejs po Tamizie, który był duużo spokojniejszy od naszego promem. Przy okazji zobaczyliśmy Tower Bridge. Kolejne dwie godziny upłynęły nam w Tower of London, gdzie zobaczyliśmy dużo ciekawych rzeczy.
Następnie jechaliśmy słynnym Double Decker <czerwony, piętrowy autobus> pod katedrę, a potem londyńskim metrem, a ostatecznie dojechaliśmy do Madame Tussauds, czyli muzeum figur woskowych. Tuż przed wejściem zjadłyśmy cudowne naleśniki z truskawkami i nutellą, które serwowała nam Polka.
Weszliśmy do muzeum. Wspaniała atmosfera, mimo że trochę trudno się tam połapać. Mnóstwo figur znanych osób, tych bardziej i mniej przeze mnie lubianych. Najbardziej podobała mi się Jennifer Lawrence, jako Katniss Everdeen. Zrobiłyśmy zdjęcia ze sławnymi "ludźmi", a potem udałyśmy się na kolejkę "przez wieki Londynu" i do kina.
Następnie wszyscy odbywaliśmy totalną walkę z czasem, aby zdążyć na kolację i zakupy przed wyjazdem.
Takim sposobem udało nam się zjeść świetną pizzę i tiramisu, a następnie wrócić metrem i kolejką bezzałogową i zrobić zakupy na powrót.
Wróciliśmy do autobusu i wyruszyliśmy w drogę powrotną, m.in. przez Eurotunel, co też było swego rodzaju atrakcją.

Sobota. Koło 14.00 przekroczyliśmy granicę Polski, a po 20.00 byliśmy już w naszych domach.

Trudno było nam pogodzić się z końcem tej niesamowitej przygody. Podróż dużo nam dała i zbliżyłam nas wszystkich do siebie.  Z tymi dniami wiążę wspaniałe wspomnienia, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. 

Jako, że był to mój pierwszy raz za granicą, to dla mnie też dość "premierowe" przeżycie, ale na pewno pozytywne. Nawet ten nieszczęsny prom, który przeżyłam.Wszystko było niesamowite i do tej pory, jak przypominam sobie niektóre akcje, typu śpiewanie w Glasgow, nagrywanie vlogów i półtoragodzinne zaspanie na autobus, śmieję się z tego i żałuję, że nie można tego przeżyć jeszcze raz.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę w tamte strony i być może zostanę na dłużej.
Pozostawiam Was ze zdjęciami. Liczę, że się spodobają.
→ Haga, Holandia







→ Prom do Newcastle




→ Edynburg, Szkocja






→ Glasgow, Szkocja




→ Liverpool, Anglia









→ Londyn #1, Anglia

















→ Londyn #2, Anglia


























Do następnego!

33 komentarze:

  1. wow, przeczytałam to wszystko i zasmuciłam się, gdy zobaczyłam że to koniec. Bardzo się cieszę, że tak ci się podobało, sądząc po tym co napisałaś był świetnie i ciekawie ;D chciałabym kiedyś odwiedzić te państwa, lecz na pierwszy ogień jednak leci Paryż :D Baaaardzo ładne zdjęcia!
    frydrychm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post 😃Piękne zdjęcia .
    Zazdroszcze że odwiedziłaś takie wspaniałe miejsca .
    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty .

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Ci zazdroszczę ! Ukazałaś cudownie piękno tych państw. http://mylifeismyonlylove.blogspot.com/2016/06/wakacje.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mega ci zazdroszczę- zdjęcie z Katnnis, mega mega mega zazdrość! Mega cudowne wszystkie zdjęcia :D pozdrawiam i zapraszam do siebie ;) http://ksiazkowalyssa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, świetna i długa notka! Jestem pod wielkim wrażeniem. Mam rodzinę w Newcastle i Londynie, a jeszcze ani razu nie byłam tam. Zazdroszczę pięknych widoków i mile spędzonego czasu. Bardzo podoba mi się wygląd twojego bloga. Pozdrawiam - poulciak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ile zdjęć! ;) świetna wycieczka, niezłe tempo zwiedzania miałyście, pewnie po powrocie odpoczywałaś i odsypiałaś kilka dni. ja tak zawsze mam jak wracam z wakacji - odsypiam ten czas, który żałuję przesypiać na wyjeździe. ;) najbardziej chyba zazdroszczę Ci Szkocji, ciągnie mnie tam szalenie, ale jakoś nigdy nie mogę tam trafić. ;)
    pozdrawiam serdecznie.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale było świetnie. Też bym chciała do Londynu...

    OdpowiedzUsuń
  8. bycie tam, to jest moje marzenie. zazdroszczę ci :) zobaczyłas tyle niesamowitych miejsc ;) aż mi brak słów by opisać te piękne rzeczy na zdjęciach :) wypad musiał byc udany!

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowicie zazdroszczę.Sama z chęcią wybrałabym się w taką podróż:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne zdjęcia zrobiłaś
    Też bym się chętnie wybrała do Londynu
    Pozdrawiam
    Love-styl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Również ci zazdroszczę. Zwiedziłaś miejsca o których marzyłam i marzę do tej pory :)
    Świetne zdjęcia :)
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze marzyłam, żeby pojechać do Szkocji, nadal chcę. Ale ci zazdroszczę...
    http://wieczniepoczatkujaca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny opis tego co robiłaś! Zazdroszczę wycieczki! Widać, że był to pracochłonny post! :)
    Zapraszam do mnie:
    http://nesiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale zazdroszczę wycieczki! Sama nie byłam do tej pory w żadnym z tych państw. Świetnie, że wszystko dokładnie opisujesz, a do tego pokazujesz piękne zdjęcia. Po prostu świetny podróżniczy post! :)

    ch tematach, bo sama rzadko maluję paznokcie, a co dopiero lakierami hybrydowymi, to muszę przyznać, że Twoje wyglądają świetnie! :)

    Mój blog- ultradefenceless

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę, też bym chciała gdzieś wyjechać!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
    bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. świetne zdjęcia naprawde mi się podobają + już uwielbiam sposób w jaki piszesz
    http://bmellx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie piękne zdjęcia! Moim ogromnym marzeniem jest podróż do Anglii ♥
    http://written-by-loony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. jejku, jak super! świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, jakie świetne zdjęcia!
    Pozazdrościć jedynie mogę :)
    Ja w przyszłości chciałabym właśnie zamieszkać w Anglii.
    Jest taka specyficzna, a zarazem piękna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetna wycieczka i cudowne zdjęcia! Też chętnie bym się na taką wybrała :D Zwłaszcza te figury woskowe chciałabym zobaczyć, bo kiedyś ze szkoły mieliśmy jechać i nie wypaliło, a tak bardzo nie mogłam się tego doczekać.

    Zapraszam również do mnie ✿
    im-dollka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Rany udało Ci się zrobić cudowne zdjęcia !
    Podróże to cudowna sprawa, można zobaczyć tyle piękna na świecie ;)
    Socallmemombaby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny post, bardzo ładnie ułożyłaś zdjęcia! Co do wycieczki to WOW! Zazdroszczę i to bardzo. JA byłam tylko w Anglii ale niestety mimo to,że to piękny kraj z wycieczki jestem średnio zadowolona.
    Pozdrawiam!:)
    http://paulonkal.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny post,a przede wszystkim zdjęcia ! Zmniejszyłabym jednak ilość tekstu oraz zdjęcia umieściłabym pomiędzy nim. To tylko taka moja mała uwaga :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku! Super podróż :D Ja pierwszy raz za granicą byłam w Niemczech, ale nie pamiętam tego dokładnie, bo byłam wtedy młodsza. W przyszłości marzy mi się odwiedzić Anglię :D
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
  25. Taki trip to coś świetnego! ♥

    wmymswieciewitam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Ojej, zazdroszczę!! ♥Pozdrawiam i zapraszam do siebie ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś nominowana do LBA !
    https://bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Odkąd pamiętam to chciałam zobaczyć Anglię i wierzę w to, że moje marzenie kiedyś się spełni :)
    Pozdrawiam,
    sajecka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Musiało być fajnie!

    Zapraszam do mnie! Zaobserwuj, jeśli Ci się spodoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  30. To musiała być niesamowita wycieczka! Cudowne zdjęcia :)

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  31. Oo rany, zazdroszczę Londynu! Musiało być świetnie! ♥ Zdjecia z figur woskowych najlepsze :D

    Buziaki, xx zyciedlapasji¦

    OdpowiedzUsuń
  32. Zazdroszczę wyjazdu! :) Świetne zdjęcia.

    muminek-enter.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Your blog is lovely and I am following you.
    I would be happy to have you follow back.
    Have a great week! Mimi
    http://inmyprimetime.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

~każdy komentarz jest dla mnie motywujący
~obserwacja za obserwację
~odwiedzę waszego bloga jeśli zostawicie link