czwartek, 4 czerwca 2015

SWIATLA - KAMERA - AKCJA! Jade na casting !


Muszę przyznać, że ta notka powstaje tak spontanicznie, jak spontaniczne są wszystkie wydarzenia i decyzje z bieżącego tygodnia.

Dzisiaj coś całkiem innego. Nie będę pisać, jaką to pogodę teraz mamy < a jest gorąco >,  ani o przeglądzie < będzie osobna notka >, nie pojawią się również miliony nowo zrobionych przeze mnie zdjęć, ale za to napiszę Wam o tym, co niesamowitego mnie spotkało.

W niedzielę, gdy wróciłam z koncertu Lemona, zobaczyłam na jednej stronie ogłoszenie dotyczące castingów do pewnego znanego programu. Chwilę się zastanawiałam, ale ostatecznie wysłałam zgłoszenie. Wiele w nim nie podałam - miasto, województwo, swoje zdjęcie i numer telefonu - z resztą tylko tyle trzeba było napisać. W zasadzie zrobiłam to tak " na śmianie " i na wiele nie liczyłam.

Poniedziałek - Dzień Dziecka- jak wiadomo, byłam w szkole. Miałam próbę, a zaraz po niej wróciłam do domu. Włączyłam laptopa, sprawdziłam pocztę, a tam e-mail. Zaczęłam czytać:

"Dzień dobry.
Dziękuję za zgłoszenie do serialu "Szkoła".
Jeżeli nie ma Cię jeszcze w naszej bazie, zapraszam serdecznie na bezpłatny casting (osoby poniżej 16 lat z mamą lub tatą, ewentualnie z pisemnym pozwoleniem na udział w castingu) dzisiaj, jutro lub w środę w godz.
 11-13:30 i 15-17:30 "

Po przeczytaniu tylko tego fragmentu < a mail jest o wiele dłuższy > z laptopem w ręce pobiegłam do mamy do kuchni i kazałam jej szybko przeczytać. Strasznie się cieszyłam, zwłaszcza, że to była naprawdę spontaniczna decyzja. Zadzwoniłam do taty i wszystko mu opowiedziałam. Cieszyliśmy i zdecydowaliśmy, że w środę pojedziemy < we wtorek testy w szkole >. Moja euforia nie ustępowała do końca dnia.

Wszystko dzieje się tak szybko! Nigdy nie myślałam, że pojawię się na na jakimś castingu, a tu proszę bardzo - takie zaskoczenie. Nie wiem czego mogę się spodziewać, ale jestem dobrej myśli. Podsumowując, w Dzień Dziecka dostałam najlepszy prezent jakiego nawet nie mogłam sobie wymarzyć - SZANSĘ

We wtorek opowiedziałam wszystko mojej koleżance. Cieszyłyśmy się, a ja przez cały dzień myślałam o tym, co będzie jutro. Ogólnie mówiąc, potraktuję to jako przygodę i nawet jeśli mi się nie uda, to będę to wspaniale wspominać.
Nie mogłam doczekać się następnego dnia. Nie ukrywam, że troszeczkę się denerwowałam, ale na szczęście mam przy sobie bliskich, którzy zawsze mnie wspierają. Wybrałam się na małe zakupy, aby oderwać się od rzeczywistości. Wieczorem się spakowałam i pełna nadziei zasnęłam.

Środa. Razem z mamą wybrałyśmy się na dworzec. Wsiadłyśmy do autobusu i niecałe 3 godziny później byłyśmy już w Krakowie. Muszę przyznać, że przez całą drogę trochę się denerwowałam. Jednak im bliżej agencji, byłam spokojniejsza. Na miejscu musiałam wypełnić ankietę. Potem  dostałam do odegrania scenkę, w której miałam przekazać emocje smutku i gniewu. Nadszedł mój czas. Zaproszono mnie do sali. Zrobiono mi kilka zdjęć,a potem kazano powiedzieć coś o sobie. Następnie miałam odegrać swoją  rolę. Myślę, że całkiem dobrze mi poszło, bo wyszłam zadowolona :) Teraz muszę czekać na wiadomość pojawienia się na planie. 

Resztę dnia spędziłam spacerując po Krakowie, czekając w kolejkach w KFC. Oczywiście nie obeszło się bez zakupów z Galerii Krakowskiej i wszystko było OK dopóki nie poszłyśmy z mamą na autobus. Miał przyjechać o 18.50, ale okazało się, że się spóźni i będzie o 19.15. Potem ogłosili, że jeszcze 60 minut później przyjedzie. Czekamy i czekamy - został odwołany.  Przyjechał inny - "przepraszamy, ale nie ma miejsc". Z trzecim było tak samo, więc nawet się do niego nie pchałyśmy tylko od razu pobiegłyśmy na ostatni pociąg. W kasach kolejki kilometrowe. Poszłyśmy do drugiej piętro wyżej - niby tylko 3 osoby , ale... Jeden facet nie rozumie, że nie ma miejsc, a dalej ględzi. Jakieś starsze małżeństwo stojące za nim mówi nam, że oni też będą długo zamawiać. Myślałam, że ich zam zamorduję, bo nasz pociąg za 10 minut odjeżdża. Właśnie w tym momencie < a to do mnie nie podobne >  zaczęłam się z nimi nadzwyczajnie kłócić. W końcu zaczęli kupować.  Słucham tych starców, a oni zamawiają bilet na 26 czerwca. Nie dość, że perfidnie "wryli" się do kolejki, to jeszcze kupują bilet na koniec miesiąca. Nagle komunikat " pociąg, którego nazwy już nie pamiętam, przyjedzie opóźniony o około 40-60 minut" - szczęście w nieszczęściu. W tym samym czasie kasjerka, która chyba dopiero uczyła się obsługi powiadomiła nas, że ona o 21.00 kończy pracę < a kasa całodobowa > . Małżeństwo niby już kupiło bilet, ale jeszcze się 10 razy wracają, by zapytać z którego peronu odjeżdżają < a wyjazd mają dopiero pod koniec miesiąca > . PARANOJA. Mamy już kupować bilet, a ta nierozgarnięta kasjerka mówi, że ona już kończy, bo chce iść do domu. Cudem wybłagałyśmy ją o jeszcze dwa bilety na pociąg. Z łaską nam je sprzedała, ale zanim to zrobiła zdenerwowała  nas mówiąc, że nasza kolej już odjechała, chociaż nawet jeszcze na stacji jej nie było. Dała nam bilety i zamknęła kasę.<podkreślam, że na biletach widniał napis " brak gwarancji miejsca siedzącego">  Poszłyśmy, a nawet pobiegłyśmy z mamą na peron i właśnie w tym momencie kieruję brawa w stronę tych " mądrych " ludzi, którzy ogarniali ten dworzec. Nie dość, że na ponad 20 kas czynne jest aż 5, to na ogromnych peronach znajduje się tak niewiele miejsca, aby usiąść, że ostatecznie wylądowałam na podłodze.
21.30 nasz pociąg wjechał na peron. Rzeczywiście nie było gdzie usiąść, więc zatrzymałyśmy się w wagonie barowym, bo tylko tam były jakieś wolne miejsca. Ale - żeby tam przebywać trzeba coś kupić... tak więc dumnie pomaszerowałam do barku i poprosiłam o paluszki. Podaje sprzedawcy 100 złotych, a ten do mnie: " Stówką za paluszki warte 3 złote płacić? Naprawdę? ". Zgromiłam go spojrzeniem, obróciłam się na pięcie i wróciłam do  mamy. Jako, że jestem wredna wzięłam portfel i wyliczyłam 3 złote z ... groszy! 1 gr, 2 gr, 5 gr, 10 gr, 20 gr. Wróciłam do tego faceta i mówię: " Poproszę paluszki", a on na to:  " 3 złote". Po jego minie można było wywnioskować, że porządnie się zirytował, gdy dałam mu na " tacę" 3 złote w bardzo drobnych. Z podstępnym uśmiechem na twarzy wróciłam do naszego stolika i patrzyłam na tego gościa liczącego moje szlachetne grosze.
Cóż, to była taka desperacja, że przez 3, prawie 4 godziny, jadłam jedną, małą paczkę paluszków, byleby tylko tam siedzieć. I jeszcze jedno - straciłam orientację w terenie, coś mi się pomieszało i zaczęłam panikować, że jedziemy do tyłu zamiast do przodu. Miny ludzi będących obok - BEZCENNE.

 O godzinie 00.45 byłam w domu, a powinnam być o 21.20. Po prostu katastrofa jakaś, ale teraz się z tego śmieję. Mimo błyskotliwych wydarzeń z owego dnia i tak cholernie bolących nóg po niemal 3 godzinnym wyczekiwaniu, nie straciłam chęci na żadne podróże, tylko postanowiłam sobie, że jak będę dojeżdżała do studia, to bilety zarezerwuję z tygodniowym wyprzedzeniem. 

W
zasadzie to jeszcze nie wiem, jak to będzie z moją rolą. Muszę czekać na odpowiedź, jednak jestem dobrej myśli.
 
To tyle na dzisiaj. Trzymacie kciuki, a zobacycie mnie w TV. Papapa :*


13 komentarzy:

  1. Życzę powodzenia, ciekawie piszesz. W nie ktorych momentach chciało mi się śmiać :D Wspaniały blog! Ciekawy, przejrzysty, coś takiego kocham. Zostawiam komentarz i obserwuje.
    P.s. Napisz jak bedziesz wiedzieć, w którym odcinku będziesz. ;)
    Zapraszam do mnie: nuskaaaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Mam nadzieję, że Ci się uda!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne:*
    obserwujemy?:)

    http://mylife-tasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. O, ciekawa jetem bardzo wyników castingu ;>

    http://cytrynkacowartoobejrzec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że uda Ci się dostac rolę :)
    Tyle kłopotów z pociągiem, choc nie ukrywam, że gdybym już nim jechała zaczęłabym się turlac ze śmiechu :D
    Obserwuję mam nadzieję, że jeśli spodoba Ci się mój blog zrobisz to samo :)

    Pozdrawiam cieplutko, Karolina! :)
    carolinecupcakecc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie, że dostałaś się na casting! :)

    matrelsy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję ! :)
    Fajnie piszesz :)
    Zapraszam http://adtadtadta.blogspot.com/ wpadniesz ? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulację dostania się na casting !
    Mam nadzieje, że ci się uda i pojawisz się w serialu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo :D ciekawa jetem bardzo wyników castingu! :) Fajny blog!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję:) jeśli ktoś lubi, to czemu nie :) ciekawa opcja :)


    Zapraszam do siebie w wolnym czasie :) http://y-gfrr.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

~każdy komentarz jest dla mnie motywujący
~obserwacja za obserwację
~odwiedzę waszego bloga jeśli zostawicie link