piątek, 26 czerwca 2015

When dreams come true...

Hey hey,
jak wiadomo, dzisiaj zakończenie roku szkolnego. Strasznie się cieszę, że to już koniec, bo nareszcie przyszły upragnione wakacje !!!
Jak się miewają wasze świadectwa? Był pasek, czy też nie? U mnie był już piąty rok z rzędu, z czego jestem baardzo dumna.

Dzisiaj mam dla was zaległą notkę z 10 czerwca, ale z powodu braku czasu nie mogłam jej dodać.
Tak więc zapraszam do czytania :)


Rok temu po raz pierwszy zdecydowałam się wziąć udział w przeglądzie. Nie wiedziałam wtedy, co mnie czeka. Wybór piosenki wcale nie był prosty. Ostatecznie zdecydowałam się "Little Talks". Przychodziłam na każdą próbę. Za bardzo mi zależało. Im bliżej występu, bardziej byłam podekscytowana.
10 czerwiec 2014r. - wstałam dość wcześnie, przygotowałam się i wyszłam do Domu Kultury. Przed 8.00 zaczęły się próby. Rano miałam straszną chrypkę  i obawiałam się o mój występ. Zaczęło się. Zanim jednak doszło do mojego show musiałam akompaniować koleżance. W końcu przyszła pora  na mnie. Byłam ostatnia. Zabrałam gitarę i pomaszerowałam na scenę. Chwilę później zaczęłam grać. Chyba nigdy nie szło mi tak dobrze jak wtedy! Zaśpiewałam całkiem dobrze. Burza oklasków potwierdziła moje przypuszczenia. Gdy zeszłam ze sceny, moi znajomi gratulowali mi występu. Pozostało mi czekać na wyniki. Pół godziny później wszystko było jasne. Zaproszono nas na scenę. Na początku podziękowali za uczestnictwo,a potem przeszli do sedna. Wyczytują wyróżnienia - nie ma mnie. 3 miejsce - również nie moje. Właśnie w tym momencie straciłam wszelkie nadzieje, aż tu nagle słyszę swoje imię i nazwisko. Byłam zszokowana! Poszłam odebrać dyplom i nagrodę. Nie wierzyłam w to, co się stało. Zadebiutowałam i zajęłam drugie miejsce!!! Euforii nie było końca. Cieszyłam się niesamowicie. Następnie poproszono zwyciężców trzech pierwszych miejsc o odśpiewanie swoich utworów jeszcze raz. Wróciłam po gitarę. Gdy już skończyłam, moi znajomi zasypali mnie ponownymi gratulacjami. Cieszyłam się razem z nimi... Zaraz - to oni cieszyli się razem ze mną :)

Gdy już ochłonęłam, zaczęłam sobie wszystko układać w głowie. Na spokojnie. Właśnie wtedy postanowiłam, że za rok zrobię coś bardziej niesamowitego. 
Tak też się stało. Znów miałam dylemat związany z piosenką, więc napisałam swoją. W sumie opracowywałam ją około 2 godziny: 30 minut akordów i w ogóle melodii, 1 godzina na tekst <po angielsku, bo po polsku teraz już nie piszę > i jeszcze jedna na ogólne zgranie tego razem. Byłam zadowolona ze swojego dzieła.
Kilka dni później zaprezentowałam ją komu trzeba i potwierdziłam swój udział. Tym razem też nie przegapiłam żadnej próby. Jestem < przynajmniej tak mi się wydaje > dobrze przygotowana.

Dzisiaj jest mój gran día ! Rano szybko się ogarnęłam i wyszłam do DK. Okazało się, że  próba się  nie odbędzie, więc cały czas rozmawiałyśmy z dziewczynami.
El show comienza! Zaczyna się występ. Kolejno na scenie pojawiają się kolejni artyści i w końcu nadchodzi moja chwila. Zaczynam śpiewać. Wydaje mi się, że dobrze mi poszło, mimo że chrypka nieco utrudniała mi wykonanie. Mimo wszystko, dumna schodzę ze  sceny. Po mnie występowało jeszcze kilka osób, a po nich nadszedł czas na narady jury.
Poszłam do koleżanek, by odzyskać swój telefon i chwilkę później ogłoszono koniec narad. Zaproszono nas wszystkich na scenę. Trochę się denerwowałam. Myślałam, że w tym roku mi się nie udało, ale zostałam jednak wyróżniona. Bardzo się cieszę z takiego wyniku, pomimo trudności z gardłem.




Kolejny raz jestem z siebie dumna. Wiem, że robię to, co kocham i czuję się spełniona. 

Tyle na dzisiaj. Ta notka miała być wcześniej, ale nie miałam zbytnio czasu na skończenie jej.

Życzę wam wszystkich udanych wakacji. Mam nadzieję, że miło spędzicie ten wolny czas  i odpoczniecie po tym ciężkim roku szkolnym. 

sobota, 6 czerwca 2015

LBA!



Ostatnimi czasy dostałam zaproszenie do LBA. Chciałabym serdecznie podziękować Julce z http://nothinghappenswith.blogspot.com/ , która mnie nominowała, a teraz szybko odpowiem na jej pytania.

1. Co jest twoją motywacją w prowadzeniu bloga?

Cieszy mnie każdy nowy komentarz, bo ciepłe słowa w nim zawarte naprawdę motywują mnie do dalszej pracy. Czasami, gdy nie wiem co napisać, czytam je i jest mi łatwiej.

2. Skąd czerpiesz pomysły na notki?


Opisuję to, co dzieje się w moim życiu. Często też inspiruję się codziennością, wydarzeniami z otoczenia.

3. Jaką dałabyś radę osobom, które dopiero zaczynają przygodę z blogiem i nie wiedzą co i jak?


Myślę, że najważniejsze jest to, aby pisać szczerze i od serca. Zawsze mówcie to, co myślicie. Wygląd bloga też jest ważny. Musi prosty, przejrzysty, ale przyciągający.
Początki są trudne, ale każdy musi przejść przez ich progi. Nie poddawajcie się!


4. Jak chciałabyś spędzić wakacje?

W te wakacje zamierzam częściej pojawiać się w Krakowie. Oprócz tego na pewno gdzieś wyjadę, ale to na razie tajemnica. No i jeszcze wybieram się na pewien koncert. :)


5. Masz blogera, który jest twoim wzorcem?

Czytam naprawdę dużo blogów. Nie mam swojego wzorca, aczkolwiek bardzo lubię wpisy Oliwii i Miliona. 

6.  W przyszłości przewidujesz jakieś współprace? (bloger,firma)


Na chwilę obecną nie jestem w stanie określić, czy podejmę jakąś współpracę, ale wszystko okaże się  z czasem .
 
7. Od kiedy prowadzisz bloga?


W zasadzie to już mój drugi blog. Na poprzednim pisałam opowiadania, ale ostatecznie zrezygnowałam z niego. Chwilę później powstał ten blog, a było to mniej więcej koło listopada 2013 roku. 

8. Wyznajesz zasadę obs/obs, kom/kom?


Z reguły staram się odwdzięczać za każdy komentarz i obserwację, ale robię to nie dla powyższej zasady tylko dlatego, że szanuję pracę innych.

9. Czy wyobrażasz sobie post bez zdjęć?


Łoo, większość moich postów ozdobionych jest milionami zrobionych przeze mnie zdjęć, ale zdarza się też, że nie dodaję  żadnego, bo po prostu sama treść wystarcza.

10.  Gdzie chciałabyś się obudzić za 10 lat?


Chciałabym obudzić w pięknym domu, na obrzeżach jakiegoś większego miasta i mieć przy sobie najważniejszych ludzi w moim życiu. 

11. Twoja wymarzona liczba obserwatorów?


Myślę, że każdy bloger, blogerka marzy o ogromnej liczbie czytających. Nie mam na myśli jakiejś konkretnej liczby, ale chciałabym mieć trochę prawdziwych czytelników, których będzie cieszyć moja twórczość.


A teraz moje pytania:

1. Co zainspirowało Cię do założenia bloga?
2. Jak długo prowadzisz bloga?
3. Co jest Twoim największym sukcesem?
4. Jeśli mogłabyś spotkać się z jakąś sławną osobą, kogo wybrałabyś?
5. O czym byłaby twoja własna książka?
6. Czy założenie bloga wpłynęło jakoś na Twoje życie?
7. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
8. Masz jakieś plany na przyszłość?
9. Co lubisz robić w wolnym czasie?
10. Jak opisałabyś siebie w 3 słowach.

Nominowane blogi:
1. http://vikmint.blogspot.com/
2. http://xeverythingandnothingpl.blogspot.com/
3. http://couplethoughtss.blogspot.com/
4. http://anhelv.blogspot.com/
5. http://bilzniaczki.blogspot.com/
6. http://be-creative-do-it-yourself.blogspot.com/
7. http://wilcza-wiez.blogspot.com/p/wiersze.html
8. http://ominion102.blogspot.com/
9. http://thekipass.blogspot.com/
10. http://tithiel1404.blogspot.com/

czwartek, 4 czerwca 2015

SWIATLA - KAMERA - AKCJA! Jade na casting !


Muszę przyznać, że ta notka powstaje tak spontanicznie, jak spontaniczne są wszystkie wydarzenia i decyzje z bieżącego tygodnia.

Dzisiaj coś całkiem innego. Nie będę pisać, jaką to pogodę teraz mamy < a jest gorąco >,  ani o przeglądzie < będzie osobna notka >, nie pojawią się również miliony nowo zrobionych przeze mnie zdjęć, ale za to napiszę Wam o tym, co niesamowitego mnie spotkało.

W niedzielę, gdy wróciłam z koncertu Lemona, zobaczyłam na jednej stronie ogłoszenie dotyczące castingów do pewnego znanego programu. Chwilę się zastanawiałam, ale ostatecznie wysłałam zgłoszenie. Wiele w nim nie podałam - miasto, województwo, swoje zdjęcie i numer telefonu - z resztą tylko tyle trzeba było napisać. W zasadzie zrobiłam to tak " na śmianie " i na wiele nie liczyłam.

Poniedziałek - Dzień Dziecka- jak wiadomo, byłam w szkole. Miałam próbę, a zaraz po niej wróciłam do domu. Włączyłam laptopa, sprawdziłam pocztę, a tam e-mail. Zaczęłam czytać:

"Dzień dobry.
Dziękuję za zgłoszenie do serialu "Szkoła".
Jeżeli nie ma Cię jeszcze w naszej bazie, zapraszam serdecznie na bezpłatny casting (osoby poniżej 16 lat z mamą lub tatą, ewentualnie z pisemnym pozwoleniem na udział w castingu) dzisiaj, jutro lub w środę w godz.
 11-13:30 i 15-17:30 "

Po przeczytaniu tylko tego fragmentu < a mail jest o wiele dłuższy > z laptopem w ręce pobiegłam do mamy do kuchni i kazałam jej szybko przeczytać. Strasznie się cieszyłam, zwłaszcza, że to była naprawdę spontaniczna decyzja. Zadzwoniłam do taty i wszystko mu opowiedziałam. Cieszyliśmy i zdecydowaliśmy, że w środę pojedziemy < we wtorek testy w szkole >. Moja euforia nie ustępowała do końca dnia.

Wszystko dzieje się tak szybko! Nigdy nie myślałam, że pojawię się na na jakimś castingu, a tu proszę bardzo - takie zaskoczenie. Nie wiem czego mogę się spodziewać, ale jestem dobrej myśli. Podsumowując, w Dzień Dziecka dostałam najlepszy prezent jakiego nawet nie mogłam sobie wymarzyć - SZANSĘ

We wtorek opowiedziałam wszystko mojej koleżance. Cieszyłyśmy się, a ja przez cały dzień myślałam o tym, co będzie jutro. Ogólnie mówiąc, potraktuję to jako przygodę i nawet jeśli mi się nie uda, to będę to wspaniale wspominać.
Nie mogłam doczekać się następnego dnia. Nie ukrywam, że troszeczkę się denerwowałam, ale na szczęście mam przy sobie bliskich, którzy zawsze mnie wspierają. Wybrałam się na małe zakupy, aby oderwać się od rzeczywistości. Wieczorem się spakowałam i pełna nadziei zasnęłam.

Środa. Razem z mamą wybrałyśmy się na dworzec. Wsiadłyśmy do autobusu i niecałe 3 godziny później byłyśmy już w Krakowie. Muszę przyznać, że przez całą drogę trochę się denerwowałam. Jednak im bliżej agencji, byłam spokojniejsza. Na miejscu musiałam wypełnić ankietę. Potem  dostałam do odegrania scenkę, w której miałam przekazać emocje smutku i gniewu. Nadszedł mój czas. Zaproszono mnie do sali. Zrobiono mi kilka zdjęć,a potem kazano powiedzieć coś o sobie. Następnie miałam odegrać swoją  rolę. Myślę, że całkiem dobrze mi poszło, bo wyszłam zadowolona :) Teraz muszę czekać na wiadomość pojawienia się na planie. 

Resztę dnia spędziłam spacerując po Krakowie, czekając w kolejkach w KFC. Oczywiście nie obeszło się bez zakupów z Galerii Krakowskiej i wszystko było OK dopóki nie poszłyśmy z mamą na autobus. Miał przyjechać o 18.50, ale okazało się, że się spóźni i będzie o 19.15. Potem ogłosili, że jeszcze 60 minut później przyjedzie. Czekamy i czekamy - został odwołany.  Przyjechał inny - "przepraszamy, ale nie ma miejsc". Z trzecim było tak samo, więc nawet się do niego nie pchałyśmy tylko od razu pobiegłyśmy na ostatni pociąg. W kasach kolejki kilometrowe. Poszłyśmy do drugiej piętro wyżej - niby tylko 3 osoby , ale... Jeden facet nie rozumie, że nie ma miejsc, a dalej ględzi. Jakieś starsze małżeństwo stojące za nim mówi nam, że oni też będą długo zamawiać. Myślałam, że ich zam zamorduję, bo nasz pociąg za 10 minut odjeżdża. Właśnie w tym momencie < a to do mnie nie podobne >  zaczęłam się z nimi nadzwyczajnie kłócić. W końcu zaczęli kupować.  Słucham tych starców, a oni zamawiają bilet na 26 czerwca. Nie dość, że perfidnie "wryli" się do kolejki, to jeszcze kupują bilet na koniec miesiąca. Nagle komunikat " pociąg, którego nazwy już nie pamiętam, przyjedzie opóźniony o około 40-60 minut" - szczęście w nieszczęściu. W tym samym czasie kasjerka, która chyba dopiero uczyła się obsługi powiadomiła nas, że ona o 21.00 kończy pracę < a kasa całodobowa > . Małżeństwo niby już kupiło bilet, ale jeszcze się 10 razy wracają, by zapytać z którego peronu odjeżdżają < a wyjazd mają dopiero pod koniec miesiąca > . PARANOJA. Mamy już kupować bilet, a ta nierozgarnięta kasjerka mówi, że ona już kończy, bo chce iść do domu. Cudem wybłagałyśmy ją o jeszcze dwa bilety na pociąg. Z łaską nam je sprzedała, ale zanim to zrobiła zdenerwowała  nas mówiąc, że nasza kolej już odjechała, chociaż nawet jeszcze na stacji jej nie było. Dała nam bilety i zamknęła kasę.<podkreślam, że na biletach widniał napis " brak gwarancji miejsca siedzącego">  Poszłyśmy, a nawet pobiegłyśmy z mamą na peron i właśnie w tym momencie kieruję brawa w stronę tych " mądrych " ludzi, którzy ogarniali ten dworzec. Nie dość, że na ponad 20 kas czynne jest aż 5, to na ogromnych peronach znajduje się tak niewiele miejsca, aby usiąść, że ostatecznie wylądowałam na podłodze.
21.30 nasz pociąg wjechał na peron. Rzeczywiście nie było gdzie usiąść, więc zatrzymałyśmy się w wagonie barowym, bo tylko tam były jakieś wolne miejsca. Ale - żeby tam przebywać trzeba coś kupić... tak więc dumnie pomaszerowałam do barku i poprosiłam o paluszki. Podaje sprzedawcy 100 złotych, a ten do mnie: " Stówką za paluszki warte 3 złote płacić? Naprawdę? ". Zgromiłam go spojrzeniem, obróciłam się na pięcie i wróciłam do  mamy. Jako, że jestem wredna wzięłam portfel i wyliczyłam 3 złote z ... groszy! 1 gr, 2 gr, 5 gr, 10 gr, 20 gr. Wróciłam do tego faceta i mówię: " Poproszę paluszki", a on na to:  " 3 złote". Po jego minie można było wywnioskować, że porządnie się zirytował, gdy dałam mu na " tacę" 3 złote w bardzo drobnych. Z podstępnym uśmiechem na twarzy wróciłam do naszego stolika i patrzyłam na tego gościa liczącego moje szlachetne grosze.
Cóż, to była taka desperacja, że przez 3, prawie 4 godziny, jadłam jedną, małą paczkę paluszków, byleby tylko tam siedzieć. I jeszcze jedno - straciłam orientację w terenie, coś mi się pomieszało i zaczęłam panikować, że jedziemy do tyłu zamiast do przodu. Miny ludzi będących obok - BEZCENNE.

 O godzinie 00.45 byłam w domu, a powinnam być o 21.20. Po prostu katastrofa jakaś, ale teraz się z tego śmieję. Mimo błyskotliwych wydarzeń z owego dnia i tak cholernie bolących nóg po niemal 3 godzinnym wyczekiwaniu, nie straciłam chęci na żadne podróże, tylko postanowiłam sobie, że jak będę dojeżdżała do studia, to bilety zarezerwuję z tygodniowym wyprzedzeniem. 

W
zasadzie to jeszcze nie wiem, jak to będzie z moją rolą. Muszę czekać na odpowiedź, jednak jestem dobrej myśli.
 
To tyle na dzisiaj. Trzymacie kciuki, a zobacycie mnie w TV. Papapa :*


~każdy komentarz jest dla mnie motywujący
~obserwacja za obserwację
~odwiedzę waszego bloga jeśli zostawicie link